Zaczęło się od porządków w szafie w związku z nadchodzącą zimą, która mam nadzieję kiedyś do nas przyjdzie i zmrozi nam nosy.
Nagłe olśnienie po przejrzeniu zawartości : nie mam czapki!
I nie wiem czemu, naprawdę nie wiem, tym razem ominęłam mój ulubiony kolor. Sięgnęłam po melanże.
A że strasznie mi się podobały od zawsze czapy typu „krasnal” czy jak inni je określają „Slouchy Beanie”, powstało w mych rękach coś w tym stylu
I jeszcze jedna:
A dla koleżanki Basi z przedszkola:


